W dniu 25 maja obchodzimy rocznicę śmierci 273 osób - ofiar katastrofy lotniczej, która wydarzyła się w 1979 roku.
Samolot linii American Airlines (lot nr 191) rozbił się przy starcie z portu lotniczego O’Hare w Chicago. Zginęło 258 pasażerów, 13 członków załogi i dwie osoby na ziemi. Jest to największa amerykańska tragedia lotnicza, która nie była zamachem.
W trakcie dochodzenia odkryto, iż nowo produkowane samoloty DC-10 miały wiele wad konstrukcyjnych. Wcześniej miała miejsce katastrofa pod Paryżem (1974 r. – 346 ofiar). Od 1971 do 1979 roku w katastrofach tych maszyn śmierć poniosły 622 osoby.
Przyczyną katastrofy był sposób montażu pylonów wraz z silnikami maszyny do skrzydeł. Na osiem tygodni przed lotem nr 191. podczas remontu w zakładach American Airlines w Tulsa, w stanie Oklahoma – doszło do uszkodzenia pylonu silnika nr 1 z lewego skrzydła, podczas nieprawidłowego jego demontażu. Podczas analizy szczątków odkryto 25-centymetrowe pęknięcie w miejscu tylnej przegrody pylonu silnika.
Wyniki śledztwa opublikowano 21 grudnia 1979 roku. Uznano, że za katastrofę nie należy winić pilotów maszyny, ponieważ sytuacja, w jakiej się znaleźli, uniemożliwiała im podjęcie jakichkolwiek działań, zmierzających do lądowania awaryjnego na lotnisku.
(źródło: Wikipedia)
